Japonia turystyczną potęgą?

Powiedzieć że świat się zmienia to jakby niczego nie powiedzieć. Technologia i rozwój środków komunikacji sprawiły, że planeta się dosłownie kurczy, a miejsca niegdyś skrajnie egzotyczne stają się coraz bardziej dostępne. Przykładem idealnie potwierdzającym prawdziwość tej tezy jest wzrost znaczenia Japonii na mapie najpopularniejszych kierunków dla zwiedzania. Według dostępnych już danych za rok 2025 Krainę Kwitnącej Wiśni wybrało ponad 42 miliony gości zagranicznych i to pomimo napięć w relacjach z Chinami, obywatele których dotychczas byli najliczniejszą grupą odwiedzających. 

Co przyciąga? Z jednej strony jest to słabnący jen japoński – pamiętam moment, gdy za dolara otrzymywałem około 106-108 jenów (rok 2016), obecnie należy spodziewać się 140-150. Dzięki temu dla nas jest zdecydowanie taniej, oczywiście w drugą stronę dla samych Japończyków wyjazdy zagraniczne zdrożały przez to znacząco.

Przyczyna druga to atrakcyjność turystyczna i „moda” na Japonię, zataczająca od lat coraz szersze kręgi również i w Polsce. Unikatowe dziedzictwo kulturowe kraju, który większą część swojej historii spędził w izolacji od świata zewnętrznego, od Europy w szczególności, przyciąga właśnie tą aurą tajemniczości i zagadkowości. Wszystko może intrygować i fascynować jednocześnie – architektura stara i nowa, kuchnia, sztuka, mity i legendy – z wieloma rozprawiam się podczas naszych wypraw. Do tego osiągnięcia gospodarcze i cywilizacyjne, kultura popularna, muzyka, teatr, sport… Można wymieniać długo. Z własnego doświadczenia wiem, że jest to miejsce, które nie znudzi się nawet po kolejnych wizytach. Zawsze znajdujemy coś nowego, co wcześniej przegapiliśmy. Po prostu chce się tu wracać.

Od strony czystego pragmatyzmu i planowania – terminy. To podstawa, bo przecież każdy chce być tam akurat w atrakcyjnym pogodowo, widokowo, i w ogóle dobrym czasie.  Polecam ze swojej strony wiosnę, czyli czas pomiędzy połową marca a początkiem maja, gdzie temperatury powinny być sympatyczne, zaś w krajobrazie dominują kwiaty wszelakie, z kultową sakurą na czele. Lato japońskie to mieszanka ulewnych dni w czerwcu przez upały lipcowo-sierpniowe po tajfuny występujące najczęściej we wrześniu. Oczywiście nie jest to regułą, zawsze trafią się dni dobre do zwiedzania, choć upał jest tu w zasadzie gwarantowany. Polecana może być natomiast jesień – w zasadzie od końca października przez listopad do początku grudnia – tu hitem będą kolory jesieni z klonami na miejscu pierwszym w kategorii urokliwości. Dla mnie osobiście – czas najlepszy, stąd fotografie dołączone do tekstu to właśnie jesienna aura.

Zapraszam do odwiedzenia Krainy Wschodzącego Słońca. Podpowiem, opowiem, poprowadzę.