Zabytki Korei Południowej. Pałac nad stawem Wolji w Gyeongju.

Zabytki Korei – nie tylko Seul

Korea Południowa staje się coraz popularniejsza wśród turystów. Kraj na przysłowiowym końcu świata staje się dla nas coraz bardziej dostępny dzięki połączeniom lotniczym, poza tym jest niesamowicie atrakcyjny. Ojczyzna k-popu, seriali i elektroniki użytkowej ma jednak zdecydowanie więcej do zaoferowania.

Wycieczka do Korei z reguły rozpoczyna się od Seulu. Standardowo parę kolorowych foteczek z kolorowych dzielnic, uliczne jedzenie, pałac królewski Gyeongbokgung, tak naprawdę jeden z pięciu zachowanych w stolicy, ale najchętniej wybierany, ewentualnie całodniowa wycieczka do DMZ – strefy zdemilitaryzowanej oddzielającej Koreę Południową od jej dość niepewnego i niestabilnego sąsiada z północy – KRLD. Kwestię warto-nie warto lub jakość/kicz w tym odcinku pomijam. Każdy ma swoją skalę piękna, potrzeb i wrażliwości nazwijmy to artystycznej. Poza tym obiektywnie rzecz ujmując jadąc do Korei raz w życiu albo raz na ileś-tam lat możemy być zainteresowani wszystkim i selekcja czy też gradacja miejsc i obiektów raczej nie wchodzi w grę. Szum ulic Seulu, atrakcje kolorowych zaułków Hongdae czy Itaewon w połączeniu z centrami rozrywkowo – zakupowymi jak COEX mogą wciągnąć niczym wir. Będzie zatem o moim subiektywnym wyborze, dokonanym przez kogoś, kto ma komfort wielokrotnego odwiedzania tych samych miejsc.

Osobiście cenię sobie wszystkie wymienione miejsca, sam nie do końca odkryłem jeszcze Koreę dla siebie i pewnie nie jedno mnie zaskoczy. Mój subiektywny osobisty wybór to miasto Gyeongju. Patrząc z perspektywy historycznej to dawna stolca jednego z koreańskich królestw – Silla. W czasie swojej świetności spokojnie można je było określić mianem metropolii z populacją sięgającą zdaniem badaczy nawet miliona osób, a wszystko to w wieku VII-VIII. Doskonałe świadectwo zarządzania i planowania, pamiętajmy że mowa o czasach, w których nie było centrów logistycznych czy banalnych dla nas lodówek, więc podstawowy problem zaopatrzenia w żywność i wodę był już wyzwaniem. Równolegle z tym powstawały liczne budowle służące arystokracji, dworowi i rodzinie królewskiej, oraz oczywiście świątynie buddyjskie, ulokowane tak w samym mieście, jak i poza nim. Całość musiała robić na współczesnych oszałamiające wrażenie.

Dlaczego dziś jest to miejsce interesujące? Z historycznego megamiasta nie mamy już w zasadzie nic widocznego, jest to wynik licznych procesów zmian wewnątrz samej Korei, jak i upływu czasu. Stosowane w budownictwie VII-IX wieku drewno nie mogło przetrwać, tym bardziej że miasto od X wieku zaczęło pustoszeć, centrum władzy zdryfowało na północ i mało kto był już zainteresowany w utrzymaniu czy odbudowie licznych pamiątek przeszłości. O zjawisku turystyki w XV wieku raczej nikt nie myślał. Na szczęście dla nas mamy liczne pozostałości, odkrywane wciąż przez historyków i archeologów. Jest sympatyczna i urokliwa część miasta zabudowana domami w stylu tradycyjnym – obecnie wiele z nich to restauracje, kawiarnie czy małe kameralne hoteliki. Dla miłośników dawnych dziejów pozostaje dzielnica grobowców królewskich oraz Muzeum z kolekcją obejmującą między innymi legendarne już złote korony królów Silla. No i wreszcie moje ulubione miejsce, urok którego wydobyty zostaje zwłaszcza po zapadnięciu ciemności – to staw Wolji,  zrekonstruowane fragmenty pałacu Donggung i oczywiście most Woljeonggyo. Piękna gra świateł odbijających się w tafli wody, niekiedy pojawi się w niej również i księżyc, niczym za czasów panowania królów Silla. Można poczuć klimat miejsca, oczywiście współdzieląc to z innymi odwiedzającymi. Nie zapominajmy bowiem, że podobny plan na zachwyt artystyczny macie nie tylko Wy. Zjeżdżają tu turyści zagraniczni, ale przede wszystkim sami Koreańczycy, zainteresowani historią oraz spacerami pośród zieleni, której w mieście nie brakuje. Teren jest bowiem ogromny, mieszkańców jak na koreańskie realia niewielu, liczne ścieżki i trasy spacerowe obsadzone zielenią, w nocy wszystko to pięknie iluminowane. Szczerze polecam, zwłaszcza w okresie wiosennym – zwłaszcza w kwietniu, fantastycznie może wyglądać tu jesień, konkretnie październik. Jest co prawda chłodniej, ale za to mamy kolory jesieni z wszechobecnymi klonami, mieniącymi się feerią barw. Do tego tempo znacznie wolniejsze niż w Seulu, liczne atrakcje naokoło miasta, otoczenie naturą w postaci obszarów chronionych. Naprawdę warto!